Szepty w Duszy

Braciszkowie moi mili!

Boję się! O Świat się boję, który z impetem toczącego głazu zmierza do zagłady! O Polskę się boję! O tę świętą ziemię, która z każdą chwilą coraz mniej jest polska! O te Kościoły coraz bardziej puste, O te Kapliczki przydrożne pochyłe, O tych Chrystusów Frasobliwych skłaniających coraz bardziej głowy, O te Krzyże murszejące, zwieszające swe ramiona ku ziemi… O Ducha tej Ziemi się boję, który ledwie się tli!

Widzę to wszystko, rozumiem to wszystko… znam początek tej śmiertelnej choroby, znam z imienia wszystkie zarazy toczące umysły i serca Polaków. Sam nimi jestem skażony. Znam też wszystkich Łotrów i Zbójców… Policzyłem ich winy… Patrzę, zagryzając wargi do krwi, z trudem powstrzymując łzy rozpaczy… Nie robię nic! Nie mogę nic! Niemoc przeklęta paraliżująca beznadzieją, wypełnia mi duszę.

Oskarżam siebie nie mając niczego na swoją obronę! Słowa, które pisałem są marnym alibi, bo nie zrobiły nawet małej rysy na murach Systemu, dając złudzenie sprzeciwu tylko. Słowa puste, acz kwieciste, nie dały siły, ni planu, by piekielną maszynę powstrzymać, a Maszynistów przeklętych wysłać do samych piekieł. Więc rosła maszyna pożerając nasze życia, tężała i nabierała sił, aż stała się monstrum… Nie wystarczy już na nią ludzka moc! Nie wystarczy kamień w rękę wziąć, który wrósł w ziemię zbyt mocno, bo machina w żelazo okuta, uzbrojona w elektroniczne oczy i uszy miażdży ostatki wolności pozostawiając krwawy ślad…

Oto nasz koniec! Koniec Polski! Koniec nas Polaków! Jarzma już mamy zaciśnięte, pręgierze podciągnięte, wędzidła żelazne w usta zakute, łańcuchy elektryczne podłączone do sieci…

Ja, Ty, My i Oni… zawsze w niewoli, zawsze w sieci, zawsze online, widoczni i słyszalni, z kodem, plikiem i czipem. Ograbieni z godności i wszelkiego majątku, za chwilę głodni i chłodni, pozbawieni jakichkolwiek praw! Wyszczepieni jak bydło, pójdziemy karmić Bestię, rzuceni gdzieś na front wschodni, by zginąć za Zielony Ład Nowego Porządku Świata! Wiem, że tak będzie, ale na przekór mej ludzkiej beznadziei i rozpaczy! Na przekór mojej niemocy i niewiary coś w głębi duszy mi szepcze…

Jestem! Wciąż jestem, jako i Wy jesteście! Na przekór całemu złu tego nędznego padołu! Jestem! W sercu Wolność i Wiarę noszę i sycę się nią każdego dnia. Oddycham Nadzieją, bo po właściwej stronie stoję i nic złego stać mi się nie może. Żadna Ciemna Dolina ani żadni Zbójcy, choćby najbardziej przebiegli nie dosięgną mnie, a rozbiją się o skałę, jeśli tylko na niej trwał będę! A skoro na owej skale fundamenty posadowiłem to i mur warowny ustroję i opatrzę! I o ten mur błogosławiony Machina zęby żelazne skruszy i ogień ją pochłonie… Wystarczy wierzyć i czekać… Tak słyszę… choć ledwie słyszalny to szept…

Czy Wam, też tak w Duszach szepcze? Czy go słyszycie?

piotruchg, 2 lipca 2022 r.

Udostępnij: