Zakłady z Panem Bogiem!

Braciszkowie moi mili!

Umieramy! Każda sekunda przybliża nas do nieuchronnego końca! Demokratycznie, bez wyjątków, knot naszej świecy wypala się, raz przygasając w braku Nadziei, by znów rozbłysnąć strzelistym płomieniem Wiary i Miłości.
W biedzie, w dostatku, w szczęściu i nędzy ludzkiego losu idziemy do kresu… Kresu, który jest swoim zaprzeczeniem, bo jest początkiem… Nowego życia początkiem… Wierzycie?

W Wieczność z Bogiem! Jego Zmartwychwstałym, zamęczonym za nas Synem, Duchem Świętym, Maryją, Aniołami, Świętymi i tymi Wszystkimi, którym białą świetlistą bramę udało się przejść? W Życie na wieczną wieczność! Wierzycie? Że mieszkanie tam macie uszykowane?
Wierzycie? Mocno tak? Czy tak trochę tylko? W razie czego… bo kto wie… jeśliby… to… wiadomo… głupio by było? A może nie bardzo Wam się do tego Nieba, które niby jest, chce iść? Ale skoro wybór taki niezbyt bogaty, to lepiej się wbić tam, gdzie chociaż duszą samą, bez ciała, które tak adorujemy, bezpiecznie można się będzie zadekować na wieczność? Lepsze to niż tęsknota w Czyśćcu jakimś, albo i opiekanie nad węglem koksowniczym, albo i łajnem suszonym, przez niebinarne, parzystokopytne, a kosmate Diabliska…

Kalkulacja Ludzka! Zakłady z Bogiem Żywym! Gra w ruletkę ze Stworzycielem!
Niebo! Czyściec! Piekło! Trzy żetony, którymi odbierzemy zapłatę, w kasynie żywota naszego nędznego. Niebiańscy Skrzydlaci Krupierzy kręcą kołem naszego życia i namawiają, by obstawiać i grać wysoko! Grać o wszystko! Najlepsze numery to… Słabość, Miłosierdzie, Miłość, Wierność, Nadzieja, Upokorzenie, Upadek, Poniżenie… Rien ne va plus! Najlepsze Numery przegrywają wszystko! Najlepsi Gracze zostają z niczym, zgrani do cna! By zostać tylko sam na sam ze sobą, by w nędzy swojej unieść raz wzrok ku Niebiosom i wyszeptać… Jezu postawiłem na Ciebie wszystko… Nie masz więc wyjścia! Musisz się mną zająć… Grzechy?… Mam! Jasne, że mam! I Krzyżów niemało, które targam przez życie… Upadłem po wielokroć!… Zaparłem się nie raz i nie trzy!… Pychy natoczyłem tyle w sobie, że dziw iż się mieści!… I myśli złych, nieczystych! Bratu swemu bratem nie byłem! Tyle tego, że udźwignąć nie sposób…

Czy Boga się boję? Boję!… A na potępienie zasłużyłem jak nikt inny, karę zaś odebrać winienem solidną miarą… Ale nadzieję mam w tym, że Nadzieję… mam! Nigdy jej nie straciłem! W najgorszych ciemnościach dreptała przede mną, z boku, albo cichutko moim śladem… A z nią Wiara, licha ułomna i strachliwa, ale wierna… A z nimi ta głupiutka, ale najpiękniejsza… Miłość… Trzy Siostry Życia, które dał mi Bóg, bym z nimi jakoś do tego kresu się dowlekł.

Nikt swego czasu nie zna! Nikt pewnym być nie może dnia ni godziny, jeno tego, że niechybnie nastąpi! I dobrze! Miast planować, żyć trzeba! Tym życiem, które nam zapisano! I zagrać o najwyższą stawkę z Panem Bogiem… O Wieczność… Obstawiajcie…

piotruchg, 5 kwietnia 2021 r.

Udostępnij: